Zagubiona wioska hipisów

Zagubiona wioska hipisów

Około godziny jazdy w głąb lądu od słynnej nadmorskiej miejscowości Byron Bay znajduje się jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w jakich miałem przyjemność być. Nimbin, bo o nim mowa. Hipisowska oaza w Australii. Miejsce gdzie czas płynie innym korytem, zasady są, choć ich nie ma, pacyfka widnieje na każdym kroku, radosna muzyka niesie się po uliczkach, a szczęśliwi ludzie(hipisi) oddają  się wiecznemu relaksowi . Jednym słowem enklawa radości i szczęścia ludzi, którzy chcą żyć poza system i nie chcą mieć nic do czynienia z całym bałaganem który panuje na świecie.

DSCF3350

Nimbin

Czy tak właśnie tam jest?

No właśnie, taki obraz tej miejscowości stworzył się w mojej głowie chyba z nadziei i opowieści, które słyszałem. Obraz tej jakże kolorowej miejscowości wskazuje na to, iż być może kiedyś tak właśnie było. Dekalogi i zasady współistnienia wypisane na ścianach oraz kolorowe budynki na pierwszy rzut oka potwierdzają moją hipotezę na temat tego miejsca. Kilka sklepów gdzie można nabyć prawdopodobnie wszystkie akcesoria jakie zostały wymyślone do palenia marihuany, hipisowskie ubrania i akcesoria.

DSCF3354

DSCF3355

DSCF3363

Zasady panujące w Nimbin

DSCF3365

Wyobrażacie sobie takie godziny otwarcia sklepów u nas?:)

 

DSC01425

DSC01427

Właściciel zaparkował tu pewnie laaata temu

Ale gdzie Ci hipisi? Gdzie Ci ludzie, którzy zarażają spokojem ducha, optymizmem, relaksem, wolnością i uśmiechem? Ludzie, którzy wydają się nie mieć zmartwień problemów i żyją chwilą? Grają na gitarze i dzielą się wszystkim co mają, choć mają niewiele?

Moje przypuszczenia są następujące:

-Byli dawno temu, jednak dorośli, wyjechali i ślad po nich zaginął, a następni już nie dojechali.

-Istnieli tylko w moim wyimaginowanym wyobrażeniu o tym miejscu.

-Wersja najbardziej prawdopodobna: Byli ale dorośli i dziś już są ponad 50 letnimi przygnębiającymi ludźmi mieszkającymi na ulicach Nimbinu próbującymi sprzedać Ci ciasteczka z haszyszem aby zdobyć trochę drobnych. Mieszanka Aborygenów z białymi, którzy bardziej przerażają i sprawiają, że czujesz się nieswojo. Bynajmniej nie przypominają radosnych dojrzałych ludzi, którzy wytrwali w swoich przekonaniach z młodości i nie dali się wciągnąć w struktury systemu.

Z Nimbinu wyjechałem z mieszanymi uczuciami. Chciałbym odwiedzić to miejsce 20-30 lat temu, może wtedy moje wyobrażenia okazałyby się bliższe rzeczywistości.

 

 

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .