Smak Amazońskiej dżungli

Smak Amazońskiej dżungli

Dla niektórych smak spełnionego marzenia to smak odniesionego zwycięstwa w zawodach sportowych, dla innych może to być zapach nowego pudełka w którym znajduje się długo oczekiwany sprzęt muzyczny lub dźwięk kluczy do nowego mieszkania, a dla jeszcze innych szelest dyplomu, który odbiera się po wielu latach intensywnej nauki. Każde marzenie, bez względu na kategorie okupione jest ciężką pracą, wytrwałością często też dużą dozą cierpliwości.

To które udało mi się zrealizować w podczas naszej podróży niosło ze sobą litry wylanego potu, niezliczoną ilość ugryzień bezdusznych komarów, oraz tysiące przebytych kilometrów.
Mowa jest o wyprawie do Amazońskiej dżungli, która marzyła mi się odkąd na prawdę zacząłem interesować się podróżami, pamiętam dobrze jak chłonąłem każde zdanie z książki Cejrowskiego „Gringo wśród dzikich plemion” i oglądałem z zafascynowaniem programy dokumentalne na temat Amazonii.
Wtedy jeszcze moje marzenie o wyprawie do dżungli wydawało mi się bardzo odległe i ciężkie do osiągnięcia, wiedziałem jednak, że pewnego dnia moja noga tam postanie. Minęło kilka ładnych lat, zajęło mi to trochę czasu ale jak postanowiłem tak zrobiłem. Wiem jedno, satysfakcja i radość z osiągniętego celu wynagradzają wszelkie trudy napotkane po jakże krętej drodze do przystanku ” spełnione marzenie”.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Aby zrealizować marzenie o Amazońskiej dżungli udaliśmy się do Letici, miasteczka położonego w samym jej sercu, na granicy trzech państw: Kolumbii, Brazylii i Peru. Letici nie łączy ze światem zewnętrznym żadna droga lądowa, można tutaj dolecieć samolotem z Bogoty lub dopłynąć łodziom. Leticia to małe 50 tysięczne miasto, które na pierwszy rzut oka nie wiele różni się od przeciętnego Kolumbijskiego miasta. Pomimo nie łatwego dostępu i jakże unikatowej lokalizacji jest tutaj wszystko co w każdym miasteczku, od restauracji po sklepy z zachodnią odzieżą. Naszym celem było znaleźć jak najmniej skomercjalizowaną wycieczkę umożliwiającą nam doświadczenia dżungli w jej czystej postaci. Opcja z wygodnym noclegiem i przedstawieniem, które mogą zafundować mieszkańcy wioski ganiający specjalnie na potrzeby turystyki w przepaskach na tyłkach jakoś nas nie interesowała.Naszym pierwotnym planem było udanie się do jakiejś wioski położonej bardzo głęboko w dżungli, gdzie jej mieszkańcy wciąż żyją bez prądu i praktycznie kontaktu z cywilizacją, jednak na taką opcje mieliśmy za mało czas oraz funduszy. Aby zaaranżować taką wizytę najpierw trzeba uzyskać pozwolenie od mieszkańców, a przez utrudniony kontakt, a raczej jego brak, same oczekiwanie może potrwać z kilka dni. Opcja bardzo dla nas kusząca jednak tym razem okazała się po prostu nie dostępna.Przemierzyliśmy Leticie w dłuż i szerz, szukając kogoś, kto za racjonalną cenę może nam zorganizować wyprawę spełniającą nasze oczekiwania. Musimy przyznać, że nie było łatwo, ogromna ilość bardzo skomercjalizowanych opcji oraz brak hiszpańskiego nie ułatwiał sprawy. Chodząc tak od agenci do agencji trafiliśmy w końcu na Davida u którego znaleźliśmy to czego szukaliśmy.

Dwóch fantastycznych przewodników- Luis oraz Ney z plemienia Tikuna, odkryli przed nami piękno dzikiej dżungli.
Luis który boso po dżungli nie chodzi, oraz do polowania nie używa dmuchawki, na dżungli zjadł zęby i zna się na niej jak mało kto. Ney młodszy, bardzo pocieszny człowiek, był odpowiedzialny za pomoc oraz pełnił rolę kucharza w naszej polowej kuchni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W dżungli spędziliśmy 3 dni, śpiąc w hamaku, otoczeni nieskażoną przyrodą.  Nasz obóz składał się z dwóch chatek oraz prowizorycznej kuchni- tzn. zadaszonego paleniska oraz prowizorycznej toalety, którą jak się później okazało pilnowały dwie okazałe tarantule. Każdemu wyjściu do „toalety” towarzyszyła dodatkowa dawka adrenaliny, a swoje sprawy załatwiało się w błyskawicznym tempie. Za prysznic służyła mała rzeka koloru brunatnego, którą zamieszkiwały piranie. Jak się pewnie domyślacie kąpiele nie trwały długo, nie pomogły nawet zapewnienia Luisa, że poruszanie się energicznie w wodzie jest wystarczającym straszakiem dla tych uzębionych ryb. Same wejście do wody zaledwie po kolana stanowiło dla nas i naszej wyobraźni sporę wyzwanie.
Podczas naszego pobytu Luis pokazał nam jak przygotować prowizoryczny szałas, uczył łowić ryby, choć w naszym przypadku wyglądało to bardziej na karmienie ich niż łowienie ;). Jedynymi naszymi zdobyczami została jedna malutka rybka i pirania – wyłowiona oczywiście z tej samej rzeki w której rano braliśmy „prysznic”. W między czasie Ney przygotowywał dla nas wywar z liści trawy która rosła nieopodal naszego obozowiska (rewelacja!) oraz smażył złowione ryby przez Luisa. W nocy uczyliśmy się jak poruszać się w ciemnościach po dżungli lub w przeciekające łódce poszukiwaliśmy kajmanów w Amazonce.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I pomimo, że wylaliśmy wiele litrów potu, bo w dżungli pocisz się nawet stojąc – wilgoć robi swoje, straciliśmy kilka litrów krwi- komary miały z nas niezłą wyżerkę, a czynnością dnia codziennego jak wizycie w toalecie czy kąpieli towarzyszyła zawsze wielka niewiadoma, to spędzone 3 dni w dżungli były świetnym doświadczeniem. Pozwoliły nam odkryć niewielki ułamek tego dzikiego miejsca, doświadczyć w minimalnym stopniu jego piękna, nieudogodnień które ze sobą niesie oraz złapać bakcyla, na ponowną tym razem kolejną i bardziej wymagającą wyprawę do Amazonii.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Comment ( 1 )
  1. PIotr
    22 czerwca 2016 at 21:32
    Reply

    WITam
    Przeczytalem wasza opowiesc o wyprawie do Amazoni,Mysle tez o wyprawie ale szukam fajnych ludzi z ktorymi mozna duzo zobaczyc,czuc sie bezpiecznie i
    nakrecic jakis material ,ktory mozna bedzie gdzies pokazac.Interesuje mnie zobaczenie CZEGOS NATURALNEGO I PRAWDZIWEGO.
    POZDRAWIAM pIOTR

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .