San Cristobal de la Casa – czym przyciąga? czym uwodzi?

San Cristobal de la Casa – czym przyciąga? czym uwodzi?

Region Chiapas- tropikalna fauna i flora, zapierające dech w piersiach ruiny majów, fascynująca kultura oraz indiańskie wioski – nie bez powodów nazywany jest przez meksykanów „sercem Meksyku”.

Kryje też w sobie perełkę w postaci San Cristobal de la Casa- kolonialnego miasta, które zachwyca, przyciąga wielu podróżników a niektórych pochłania już na zawsze.

Co takiego ma w sobie to niewielkie miasto? Czym przyciąga i uwodzi?

Ciekawą lokalizacją. San Cristobal de la Casas położony jest w górach na wysokości 2100 m.n.p.m, dlatego też już sama droga do tego miejsca jest piękna.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kontrastem. San Cristobal posiada dwa oblicza, jedno pełne tradycji kultywowanej przez rdzennych mieszkańców okolicznych wiosek, drugie skomercjalizowane przez przyjezdnych. Tego kontrastu wcale nie trzeba szukać w odległych uliczkach miasta. Kontrasty w tym mieście często znajdują się dosłownie na tej samej ulicy. Tak jak to było w przypadku ulicy Guadalupe, na której znajdował się nasz hostel. Łamanym hiszpańskim zapytaliśmy właścicielkę o rekomendacje odnośnie meksykańskiego jedzenia. Jej odpowiedź brzmiała: na prawo europejskie restauracje, na lewo prawdziwe meksykańskie jedzenie. I faktycznie, jak za dotknięciem magicznej różdżki, z ulicy z tradycyjnym meksykańskim jedzeniem w małych budkach czy restauracjach z poobdzieranymi ścianami, zmieniając tylko kierunek można przenieść się na ulicę której nie powstydziło by się europejskie miasto, ekskluzywne restauracje, nowoczesne bary, sklepy z drogą odzieżą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wielobarwnością. San Cristobal to miasto tysiąca kolorów, aby to zauważyć najlepiej zabrać aparat i dać się ponieść jednej z wielu uliczek. Przechadzając się wzdłuż kolorowych budynków, można obserwować wielobarwne stroje kobiet, co jakiś czas wpadając na pomalowane w różnych kolorach fasady kolonialnych kościołów, liczne stragany z ręcznie zrobionymi oczywiście kolorowymi pamiątkami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tradycją i folklorem wciąż żywie kultywowany. W San Cristobal ulice pełne są kobiet dumnie prezentujących wełniane spódnice oraz ręcznie haftowane kolorowe bluzki. Ludowe stroje noszą zarówno babcie jak i małe dziewczynki. Przechadzający się Indianie zawsze mają do zaoferowania regionalne wyroby, bransoletki, naszyjniki, szale czy ręcznie haftowane bluzki. W sprzedaż zaangażowane są też małe dzieci, rekordzista miał zaledwie 3 lata, co jest akurat tym nie miłym aspektem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Okolicznymi indiańskimi wioskami i targami. Kto był w San Cristobal ten już wie o czym mowa, kto nie był to na pewno tam trafi. Dwie najbardziej popularne i stosunkowo blisko bo oddalone zaledwie 10-15 km San Juan Chamula i Zinacantan. Chmula słynie z wielobarwnego i ciekawego targu, gdzie w niedziele można obserwować handlujących Indian, którzy często całymi rodzinami przybywają aby sprzedać nasiona, przyprawy, owoce, kurczaki, ręczne wyroby oraz wiele wiele innych. Mężczyźni przykuwają wzrok, prezentując  ludowe kamizelki z kędzierzawej wełny oraz obowiązkowo indiańskie kapelusze. Przyjeżdża się też tam aby zobaczyć piękny kościół słynący z tajemniczych obrzędów. Po uiszczeniu nie wielkiej opłaty w wysokości 20 pesos, można zajrzeć do środka, jednak pod żadnym pozorem nie można fotografować, co jest dla nas zrozumiałe ale z drugiej strony szkoda, bo to co się tam odbywa jest tak inne i ciekawe. Podłoga usłana jest ususzoną trawą oraz kwiatami, kościół pełny jest kolorowych świec i kadzideł. Figury świętych o tajemniczych, wręcz mrocznych lekko przerażających twarzach spoglądają z każdej strony, na wiernych oddanych modlitwie. W całej świątyni unosi się woń kadzideł i dym świec. Część z wiernych przynosi w ofierze żywe kurczaki, którym ponoć- bo tylko słyszeliśmy ale nie widzieliśmy, pod koniec modlitewnych rytuałów ukręca się głowy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zinacatan nieco mniejsza wioska z równie słynnym targiem, na który niestety spóźniliśmy się przez małe problemy z wynajęciem skutera. Zdążyliśmy jednak uchwycić miejscowych Indian prezentujących nieco inną modę niż w poprzedniej wsi. Spódnice oraz chusty w kolorystyce fioletowo niebieskiej, w haftowane w kolorowe kwiat.

DCIM101GOPRO

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Smakami. Ponownie za przepyszne meksykańskiej taco, za uliczne stragany z kukurydzą, za pyszne owoce. Za prawdziwą czekoladę i kakao. Będąc w San Cristobal warto wieczorem udać się w tą bardziej komercyjną część i skosztować stosunkowo drogiej o ale ale wartej swojej ceny czekolady czy kakao.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .