Przygoda w Lawn Hill Park

Przygoda w Lawn Hill Park

8:00 rano, Ewelina już chodzi koło samochodu i organizuje śniadanie. Marek próbuje złapać jeszcze choć jedną minutę snu. Troszkę zaspaliśmy, ale po raz pierwszy od kilku dni temperatura w namiocie nie była zbliżona do sauny więc sen był wyśmienity. Stajemy przed dylematem czy dołożyć około 500 km do pobliskiego (tak, w Australii 500 km można spokojnie nazwać blisko) Lawn Hill Parku, czy jechać prosto w stronę wschodniego wybrzeża. Po krótkiej naradzie, mimo, że nie do końca przekonani postanawiamy ruszyć w stronę zielonej oazy w północno-wschodnim stanie Queensland. Po stu kilometrach droga nas zaskoczyła i okazała się kamienistym, wyboistym torem przeszkód. Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że nasz van z pewnością nie jest przystosowany na takie warunki. Mimo to, decydujemy się nie poddawać. Następne sto kilometrów pokonujemy z prędkością 30 km/h i w naszych głowach zaczyna kiełkować pytanie czy na pewno tam dotrzemy.. nie pomaga na pewno fakt, że nasza tylna opona w pewnym momencie nie wytrzymuje tego obciążenia i odmawia posłuszeństwa. Po szybkiej wymianie, pełni obaw o kolejne opony pędzimy dalej (30km/h). To jest ten moment, kiedy masz wrażenie, że wskazówki zegara stoją w miejscu ( na pewno znacie to uczucie z nudnych szkolnych lekcji lub nudnej pracy).

-Ile jeszcze?

– 60 km…

-Daleko jeszcze?

-58 km…

Kiedy jesteśmy już tuż tuż, zaledwie 5 kilometrów od celu, spełnia się czarny scenariusz. Opona numer dwa podziękowała za wspólna wycieczkę i postanowiła wypuścić całe powietrze.. Szczęście w nieszczęściu, że jeden telefon miał jeszcze baterię i o dziwo zasięg udało nam się połączyć z najbliższym campingiem. Pomoc przybyła szybciej niż wszyscy oczekiwaliśmy. Naprawa trwała szybciej niż w zwykłym warsztacie samochodowym co było super choć jednocześnie wzbudziło obawy o wysokość rachunku. Ostatecznie za kupno i wymianę udało nam się wynegocjować rozsądną cenę.

300 km w siedem godzin i dwie stracone opony zostały w pełni wynagrodzone na miejscu. To co ujrzeliśmy w Lawn Hill Park przerosło nasze oczekiwania. Turkus wody zachwycał a egzotyczna roślinność tylko dodawała temu uroku. W związku z tym postanowiliśmy zostać jeden dzień dłużej i skorzystać z możliwości kajakowania w tym wyjątkowym miejscu. Z reguły tak to już bywa, że niepowodzenia lub przeszkody, które spotykają Cię po drodze, na koniec wynagradzane są podwójnie. Warto było.

Lawn Hill Park mogę z czystym sumieniem zaliczyć do jednego z najpiękniejszych miejsc, które udało nam się odwiedzić do tej pory w Australii, zresztą zobaczcie sami.

DCIM100GOPRO

 

DCIM100GOPRO

DCIM100GOPRO

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .