Piękne chwile nad wybrzeżem Pacyfiku czyli..

Piękne chwile nad wybrzeżem Pacyfiku czyli..

…kolejne powody dla których warto odwiedzić Nikaraguę!

San Juan del Sur to niewielka wioska rybacka słynna z niekończących się imprez, oraz okolicznych plaż idealnych do surfowania. Kilka kawiarni, przyjemnych restauracji i hosteli, liczne wypożyczalnie desek surfingowych, sklepiki z pamiątkami i koszulkami – klimat i atmosfera jak w typowej nadmorskiej miejscowości. Biznes turystyczny został tutaj opanowana praktycznie w całości przez białych, w większości miejsc ludzie posługują się językiem angielskim. San Juan del Sur to jedno z tych miejsc gdzie wiele osób przyjechało z myślą zatrzymania się tylko na chwile, później z kilku dni przedłużyło się do kilku miesięcy ,a ostatecznie niewinny i niepozorny przystanek stał się ich nowym domem.
Juan del Sur był naszym ostatnim przystankiem przed przeprawą do Kolumbii, postanowiliśmy więc poddać się wakacyjnej atmosferze, zakotwiczyliśmy na kilka dni, spróbowaliśmy ponownie swoich sił na desce( z dumą musimy przyznać, że tym razem udało nam się złapać kilka fal;)) i po prostu oddaliśmy błogiemu nic nie robieniu. 🙂

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAWybrzeże nad Pacyfikiem nie byłoby jednak dla nas tak magiczne gdyby nie plaża w La Flor – piękna sama w sobie, jednak swoją atrakcyjność zawdzięcza przede wszystkim niezwykłym gościom, odwiedzającym ją pod osłoną nocy oraz o poranku. Mowa o żółwiach Olive Ridley, te ogromne gady, ważące często 45 kilogramów przybywają tu co roku aby złożyć jaja. Najlepszym okresem na obserwacje tego niesamowitego zjawiska jest sierpień- październik, kiedy to można zobaczyć nawet setki żółwi wyłaniających się w tym samym momencie z wody.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Początek sezonu przypada na lipiec czyli czas kiedy my mieliśmy możliwość odwiedzenia La Flor, jak się dowiedzieliśmy nie jest to najlepszy moment, aczkolwiek szanse zobaczenia chociaż kilku żółwi wciąż są wysokie. To wystarczyło aby nas przekonać, że warto spróbować. Do La Flor dotarliśmy popołudniu więc mogliśmy się nacieszyć piękna plażą tylko i wyłącznie dla nas. Wieczorem naszym towarzystwem były setki małych krabów, na zmianę wyskakujących i chowających się do swoich norek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

DCIM103GOPRO

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Po zmroku usiedliśmy na piasku i rozpoczęliśmy oczekiwania, czekaliśmy od 19:00 do 22:00, zrywając się raz po raz tylko po to aby stwierdzić, że to fałszywy alarm. Przeszliśmy plażę wzdłuż co najmniej kilka razy wypatrując w ciemnościach oczekiwanych gości, niestety mijaliśmy tylko grupki turystów wraz z przewodnikami. Cały ten czas oczekiwania spędziliśmy w kompletnych ciemnościach, ponieważ używanie latarek jest zabronione, gdyż może speszyć żółwice i spowodować, że zawróci z powrotem do wody nie składając swoich jaj. Generalnie należy być bardzo ostrożnym i zachować odpowiedni dystans, zapewniając komfort żółwiom podczas tak ważnego dla nich procesu. Gdy kilkanaście metrów od nas pojawił się ogromny żółw, a wokół niego uwił się wianuszek głośnych turystów, nie czuliśmy się najlepiej biorąc w tym wszystkim udział. Prawie trzydzieści par oczów wpatrzonych w jedną, jedyną żółwice. Zdecydowanie nie było to, czego oczekiwaliśmy, stwierdziliśmy jednak, że takie są prawa natury, tak samo jak matka natura decyduje o tym ile żółwi przypłynie danej nocy, tak wszyscy mają takie samo prawo jak my uczestniczyć w tym wydarzeniu. Smutne jest tylko to , że nie wszyscy potrafią zachować szacunek dla natury. Po kilkunastu minutach żółwica zakończyła proces składania jaj i wróciła do morza, a liczne gronu turystów szybko się rozeszło. Pozostaliśmy znowu tylko my i nasze mieszane uczucia. Zmęczeni po całym dniu szybko usnęliśmy, postanowiliśmy jednak, że spróbujemy swojego szczęścia jeszcze raz nad ranem.

To był strzał w dziesiątkę!
Nieśmiałe promienie wschodzącego słońca odbijały się tu i tam w tafli morza z którego wyłaniały się dziesiątki żółwi! Część z nich wolno czołgała się po piasku, a co szybsze ulokowały się już na plaży i rozpoczęły proces składania jaj. Matka natura już wiele razy pokazała nam swoją potężną siłę, nie raz zaskoczyła, zachwyciła, wprawiła w osłupienie czy nawet przestraszyła ale tym razem zostaliśmy po prostu oczarowani. Staliśmy jak zahipnotyzowani, podziwiając jeden z lepszych spektakli jakie mogliśmy zobaczyć podczas naszej podróży.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAProces składania jaj przez żółwie:

1.Żółwie powoli wyłaniają się z morza, najpierw na tafli wody widoczne są same główki, później z każdą kolejną falą żółwie zbliżają się do brzegu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA2.Leniwie czołgają się po plaży, szukają odpowiedniego miejsca do złożenia jaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA3.Po wybraniu wygodnego miejsca, zaczynają kopać dół przy pomocy tylnych odwłok.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA4.Po wykopaniu dołu o głębokości ok. 30 cm., zaczynają proces składania jaj.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA5.Po złożeniu jaj, przeciętnie składają ich kolo 100(!) zaczynają proces zakopywania dołu, robią to bardzo dokładnie, chcąc zapewnić jak najlepszą ochronę.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA6.Po wykonaniu całej tej ciężkiej pracy, która może trwać spokojnie z 30 minut ruszają ponownie w stronę morza.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA Po około 50 dniach, ze złożonych jaj zaczynają się wykluwać małe żółwiki. Nie mają one jednak łatwego początku, już tuż po złożeniu jaj przez żółwice narażone są na niebezpieczeństwo, wiele z nich ginie jako posiłek dla okolicznych ptaków, po wykluciu czeka ich kolejna konfrontacje z innymi drapieżnikami oraz już w wodzie stanowią łatwą kolację dla większych mieszkańców podwodnego świata.

Jak dostać się do La Flor na własną rękę, spędzić tam noc i spróbować w samotności zobaczyć żółwie o poranku? Już spieszymy z odpowiedzią.
Zamiast brać udział w zorganizowanej wycieczce za 25$ lepiej zrób to sam!

Z San Juan del Sur należy wsiąść w lokalny autobusu, który jedzie w kierunku El Ostional i poinformować kierowcę, że naszym celem jest La Flor(koszt koło 30 cordoba). Do pokonania zaledwie 17 kilometrów, jednak droga a częściej jej brak sprawia, że dystans ten pokonuje się aż 1,5h. Wstęp na teren parku do którego należy plaża jest płatny i kosztuje 200 cordoba od osoby, widnieje też tam informacja, że camping jest płatny i to dość słono bo 500 cordoba, jednak my zostaliśmy skasowani tylko za wstęp, nasz podstawowy hiszpański nie pozwolił nam dowiedzieć się dlaczego. W pobliżu brak hoteli czy restauracji, dlatego dobrze jest zabrać ze sobą jakąś wałówkę, ewentualną opcja jest 20 minutowy spacer do sklepu w pobliskiej miejscowości El Coco.

Organizując wypad na własną rękę zamiast 25$ płacimy jakieś niecałe 9$, cena dużo niższa, a wrażenia niepowtarzalnie lepsze. Zdecydowanie polecamy, przypominamy tylko, że warto zapoznać się z tablicą informacyjną i zachować szacunek wobec natury.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Comments ( 2 )
  1. Magda
    18 sierpnia 2015 at 19:56
    Reply

    Super, że macie respekt do przyrody.

    • pozytywnyskok
      pozytywnyskok
      25 sierpnia 2015 at 19:38
      Reply

      Natura jest zbyt piękna by jej nie szanować:)

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .