Noc polarna za kołem podbiegunowym czyli dzień do dnia wcale niepodobny

Czy można tęsknić za słońcem? Można! A jak bardzo? Uwierzcie mi, baaardzo!
I mowa tutaj nie tylko o tęsknocie za słońcem które faktycznie widzimy i sprawia, że dostajemy dodatkowego kopa do działania, a z łóżka wstaje się nam jakoś łatwiej, chodzi też o tęsknotę za słońcem samym w sobie, tym które co prawda nie razi nas promieniami ale dostarcza nam światło. W normalnym codziennym życiu często nie zwracamy większej uwagi na słońce, świeci to jest fajnie, nie- to przecież zacznie za dzień czy dwa ale generalnie wiemy, że jest cały czas i jest to dla nas całkiem normalne. Będąc tak daleko na północy zaczynamy doceniać komfort posiadania słońca przez 12 miesięcy w roku. Tak bo słońce to dobro ekskluzywne, które tutaj w Tromso znika na prawie dwa miesiące. Przez ten okres czasu panuje tutaj ciemność. No dobra, może pomiędzy 11:00 a 14:00 robi się jaśniej, ale jaśniej wcale nie oznacza jasno, po prostu można odczuć niewielką różnicę i przez te zaledwie trzy godzinki panuje dla odmiany półmrok. Ale takie rarytasy to tylko przy bezchmurnym niebie, bo jeśli pada śnieg, deszczy czy pojawią się chmury to różnicy nie odczuwa się wcale, po prostu jest ciemno. Minął dopiero (albo aż) miesiąc życia w ciemnościach i SŁOŃCE POTRZEBNE OD ZARAZ! Nie powiem, ciekawie jest doświadczyć życia podczas nocy polarnej za kołem podbiegunowym, małą namiastkę mieliśmy już na Islandii ale jakby nie było słońce na chwilę bo na chwilę ale zawsze się pojawiało. Tutaj słońce po prawie dwumiesięcznej nieobecności pojawi się 22 stycznia więc zaczynamy odliczanie. Wcale jednak nie oznacza to, że od 22 stycznia, wszystko wraca do „normy”, od tego dnia po prostu dzień po dniu słońce będzie pojawiać się wyżej oraz dłużej na horyzoncie. Niecierpliwimy się tym bardziej, gdyż Tromso jest dla nas wciąż nowym miejscem i pewnie zabrzmi to trochę dziwnie ale chcemy w końcu zobaczyć jak tu jest! A jeśli dotrwamy do 19 maja to uda nam się doświadczyć i dni polarnych, a wtedy dla odmiany słońce pozostaje nieprzerywanie nad horyzontem. Jak to w naturze bywa, równowaga musi być zachowana.

Świat jest niewiarygodnie piękny, a przy tym wszędzie tak różny, tak inny, odmienny. To co w Polsce jest normalne na innych szerokościach geograficznych wcale normalnością już być nie musi. Kochamy to odkrywać!

1371205528_ghdpma_600

Zbierając znaczki, istnieje możliwość uzbierania całej kolekcji, tańcząc możemy osiągnąć mistrzostwo, grając w piłkę nożną możemy zostać najlepszym piłkarzem jak np. Messi( czy Ronaldo- jak kto woli bo Marek mi tu podpowiada, że to sporna kwestia). A odkrywanie tajemnic świata to rodzaj gry, w którą można grać w nieskończoność, gry w której nie można przegrać, zawsze będzie się wygranym, pomimo, że nigdy nie ukończy się ostatniego etapu, bo taki nie istnieje. Zawsze jest coś więcej do zobaczenia, odkrycia, spróbowania i posmakowania.
Miłego dnia! 🙂

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .