Niebiańska plaża

Niebiańska plaża

Decyzja o odwiedzeniu Bali była całkiem spontaniczna, szukaliśmy biletów powrotnych z Australii do Polski, ceny niestety przerażały. Okazało się, że taniej wychodzi opcja lotu z Australii na Bali, z Bali do Tajlandii(tak, przed powrotem do domu mamy jeszcze jeden przystanek:)), a z Tajlandii do Polski, niż bezpośredni lot do Polski. Nie wiele się zastanawiając kupiliśmy bilety i zdecydowanie nie żałujemy. Przed przyjazdem na Bali wiele osób ostrzegało nas, że tutejsze plaże to w brew pozorom nic specjalnego,brudno i pełno ludzi. Brzmiało to dla nas nieco dziwnie bo przecież nie tak prezentuje się Bali na pocztówkach. Usłyszeliśmy za to wiele pozytywnych opinii na temat okolicznych wysepek, jak Gili czy Lombok. Teraz możemy się ustosunkować do zasłyszanych informacji. Odwiedziliśmy kilka plaży na Bali, faktycznie jedna z nich- Sanur, była zaśmiecona i nie prezentowała się najlepiej ale cała reszta zdecydowanie na plus. Czysta, ciepła,turkusowa woda, przyjemny piasek, jedyne co rzuca się w oczy to spora ilość różnego rodzaju straganików.Tak czy siak my ostatecznie byliśmy miło zaskoczeni i nie do końca możemy się zgodzić z negatywnymi opiniami na temat balijskich plaży.

DSCF6647

DSCF6651

Ze względu na ograniczony czas, nie możemy zobaczyć wszystkich okolicznych wysepek więc zdecydowaliśmy się na jedną z najbardziej popularnych Gili Trawangan. Chwilę się zastanawialiśmy czy na pewno warto, od Diany dowiedzieliśmy się, że racjonalna cena za łódkę, którą powinniśmy zapłacić to 45 $za osobę( w cenniku oczywiście 110$), więc nie mała część naszego budżetu. Zwłaszcza, że jeszcze przed przyjazdem na Bali wiedzieliśmy, że wylegiwanie się na plaży nie jest naszym golem. Z drugiej strony będąc tutaj grzechem byłoby nie odwiedzić chociaż jednej tropikalnej wyspy. Ustaliliśmy, że decyzję podejmiemy na miejscu, a nuż uda się wynegocjować lepszą cenę. Dotarcie do Padangbai- portu z którego wypływają łódki na Gili zajęło nam zaledwie 1,5 h więc poszło lepiej niż się spodziewaliśmy. O dziwo nie natknęliśmy się na ani jeden patrol policji. A i musimy tutaj pochwalić nasz środek transportu- skuter spisuje się świetnie. Po drodze zatrzymaliśmy się na ulicznym targu, gdzie w języku migowym zamówiliśmy jeden z najlepszych posiłków, który mieliśmy okazje do tej spory spróbować. Pychotka!
W Padangbai nocleg i bilety na łódkę „znalazły nas same”:). Udało się nam dostać cenę, na którą mogliśmy przystać -35$, chyba negocjację idą nam nie najgorzej 😉
Gili Trawangan okazało się uroczym miejsce, z przepiękną plażą, wodą mieniącą się w kilku odcieniach turkusu o zaskakująco ciepłej temperaturze.

DSCF6746

DSCF6821

Wypożyczyliśmy maski do nurkowania i szybko pobiegliśmy na plażę.Podwodny świat okazał się równie piękny. Tak przejrzystej wody jeszcze nie widzieliśmy, rafa niestety była zniszczona, rybki za to prezentowały się świetnie.

DCIM100GOPRO

Największą podwodną atrakcja okazały się żółwie, Marek nigdy nie powiedział tego na głos ale troszkę mi zazdrościł, że jako jedynej w Whitsundays udało mi się zobaczyć żółwia. Tym razem i on miał okazję ujrzeć tego imponującego gada, a nawet dwa.

DCIM100GOPRO

Żółwie sprawiły nam wiele radości, wdzięcznie pozowały do zdjęć, razem z nimi spędziliśmy w wodzie dobre kilka godzin. Dopiero ssanie w żołądku zmusiło nas do opuszczenia podwodnego świata. Musimy przyznać, że zaplecze turystyczne na tej małej wyspie jest imponujące. Niezliczona ilość barów, kawiarni i restauracji, urządzonych w ciekawym stylu, oferujących wszystko czego dusza turysty zapragnie. Lokalne posiłki,wykwintne dania, czy najróżniejsze owoce morza. Każdy turysta znajdzie tutaj coś dla siebie, Gili oferuje zarówno zwykłe tanie zakwaterowanie, jak również ekskluzywne resorty z basenem wyposażonym w bar. W przyjemnych aczkolwiek w porównaniu do reszty przeciętnych hotelikach cena wynosiła mniej więcej 35$ za pokój dla dwóch osób, o ceny w luksusowych hotelach nawet nie pytaliśmy;) My zwyczajowo wybraliśmy jedną z najtańszych opcji, przytulny, zwykły pokój w cenie 13$. Wielkim plusem są sympatyczni i uśmiechnięci mieszkańcy wyspy, którzy ochoczo zagadują, tym razem tylko w celu pogawędki, częstym tematem jest piłka nożna, znanym tutaj polskim piłkarzem jest oczywiście Lewandowski. W odróżnieniu od Bali n a Gili poruszanie się na skuterach jest zabronione więc wszyscy ale to wszyscy mieszkańcy bez wyjątku poruszają się na rowerach, nawet jeśli do pokonania jest dystans dwóch metrów. Przykro jedynie patrzy się na tutejsze konne taksówki, nie dużych rozmiarów koniki muszą nie raz udźwignąć kilku turystów wraz z ich bagażami.

DSCF6831

Miło było posiedzieć na plaży, odpocząć i tak po prostu się zrelaksować ale my to jednak szybko wszystkim się nudzimy i oboje lubimy gdy dużo się dzieje. W naszym przypadku półtorej dnia na tej uroczej wysepce okazało się zdecydowanie wystarczająco. Oczywiście, jeśli ma się więcej czasu i większy budżet warto wybrać się na dwie pobliskie wysepki Gili Air i Gili Meno, słyszeliśmy też wiele dobrego o wyspie Lombok czy Komodo, która słynie największych współcześnie żyjących jaszczurek- Waran oraz plaży w kolorze różowym. Oferta wycieczek jest spora więc i dla aktywnych coś się znajdzie, jak chociażby kurs nurkowania, który kosztuje tutaj 300$- oczywiście cena do negocjacji.

Tak o to w zawrotnym tempie minął nam ponad tygodniowy pobyt na Bali. Indonezja to kraj, który chcemy naprawdę zwiedzić, zobaczyć jej prawdziwe egzotyczne oblicze także jeszcze tutaj wrócimy. Na przemyślenia i praktyczne uwagi odnośnie Bali przyjdzie czas, na razie musimy co nieco przygotować się na spotkanie z Tajlandią.

Już jutro lecimy do Bangkoku.

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .