Islandia part II

Islandia part II

Czy tylko ja uważam, że czas ostatnio przyspieszył? Mam wrażenie, że wskazówki zegarka obracają się co najmniej dwa razy szybciej, może dlatego, że ostatnio troszkę krążymy między Polską, podejmujemy dość spontaniczne decyzje i próbujemy być wszędzie, najlepiej w tym samym momencie. Albo może i faktycznie, z każdej godziny ktoś wykradł kilka sekund;)?
Islandia w tym roku zaskoczyła pogodą – była typowo „nie islandzka” ;), nie licząc jednodniowego sztormu, gdy wiatr wiał z prędkością 50 m/s, było naprawdę słonecznie i ciepło( oczywiście jak na Islandię). Rok temu opuszczając Islandię, becząc ( niech to zostanie między nami;)) twardo żegnałam się ze znajomymi. Przez myśl mi wtedy nawet nie przeszło, że bardziej na miejscu byłoby powiedzieć „do widzenia’ niż „żegnam”.

DCIM101GOPRO

 

Podczas tej wizyty utwierdziłam się dwóch sprawach:

1.Islandia to kraina żywiołów i to tutaj najsilniej można odczuć, że natura żyje i włada Ziemią, w postaci eksplodujących gejzerów, poruszających się lodowców czy wybuchających wulkanów. Każdy zapewne pamiętam wybuch islandzkiego wulkanu w roku 2010, o nazwie, która przysporzyła dziennikarzom sporo problemów- Eyjafjallajökull. W tym roku nie wiele po naszym przybyciu ożył kolejny wulkan- Bardarbunga. Na początku zapowiadało się na naprawdę spory wybuch, silne wstrząsy sejsmiczne, pęknięcia na lodowcu oraz opinie ekspertów, którzy rokowali możliwości erupcji 50/50. W końcu ciężko jest przewidzieć działania matki natury. Tym razem postanowiła ona jednak nie komplikować ludziom życia(np. poprzez setki odwołanych lotów) a odegrać spektakularne przedstawienie, piękne ale nie groźne. Wybuch ten został okrzyknięty „wybuchem turystycznym”, uruchomiony został samolot z lotami nad wulkanem, umożliwiający turystom podziwianie tego niezwykłego zjawiska.
Marek (tak zwany w czepku urodzony;)) załapał się na taki lot tuż przed opuszczeniem Islandii.

DCIM101GOPRO

 

DSC04005

2.Islandczycy na prawdę wierzą w istnienie elfów.

Na początku tego roku wyrokiem sądu wstrzymano budowę drogi która miała połączyć Rejkjavik z Półwyspem Álftanes ze względu na protesty mieszkańców, którzy twierdzili, że w miejscu planowanej budowy żyją elfy. Dowiedziałam się również, że Hafnafjordur jest oficjalną i jedyną stolicą elfów na całym świecie. Elfy traktowane są jak uprzywilejowani mieszkańcy, posiadają swoje prawa i bez ich zgody żadna inwestycja nie może być zrealizowana. Interesujące, nieprawdaż?:)

Mówi się, że nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie.

Islandia przy pierwszym spotkaniu, zachwyciła mnie, zaparła dech w piersiach, spowodowała tak zwane „och”, „ach”, zrobiła po prostu niesamowite wrażenie. Widziana moimi oczami po raz drugi wciąż piękna aczkolwiek już pozbawiona magi pierwszego spotkania, zachwyca tak jakby mniej. Nie zrozumcie mnie źle, Islandia nic nie straciła w swoim uroku, po prostu wciąż mam w głowie pierwsze wrażenie jakie na mnie wywarła i jest ono po prostu nie do przebicia.

Uwielbiam przeżywać coś po raz pierwszy, poznawać nowe miejsca, kocham to uczucie, gdy jadę w nieznane i wiem, że dziś zobaczę coś pierwszy raz w moim życiu. W sumie powinnam pisać to w liczbie mnogie bo i Marek tak ma. To chyba właśnie dlatego, zamiast siedzieć spokojnie na tyłku i odkładać pieniążki na Islandii, zdecydowaliśmy się Skoczyć do Anglii.
Często spotykam się z pytaniem dlaczego Anglia? A dlaczego nie? Było tysiące innych pomysłów, Malta, Dubaj narciarskie resorty w Alpach- brzmi pięknie, nieprawdaż? Jednak w głowie zrodziło się nam już kolejny plan dalekiej podróży( takiej za siedmioma górami i lasami;)) a więc trzeba zacząć działać, bo marzenia same się nie spełniają 😉
A przy okazji spróbujemy życia w Wielkiej Brytanii, wypijemy nie jedno piwo w prawdziwym angielskim barze i pewnie po zmagamy się z wcale nie łatwym brytyjskim akcentem. Hmmm może być ciekawie!

A zatem Anglio witaj!

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .