Gwatemala jest piękna!

Gwatemala jest piękna!

Gwatemala miała być tańsza, tak ogłaszało Lonely Planet oraz tak deklarowali napotkani przez nas inni podróżnicy, w rzeczywistości taniej wcale nie było. Nasze zdanie podzieliło wiele osób, które tak samo jak my nastawili się, a raczej zostali nastawieni na niższe ceny niż w Meksyku. Może i w stosunku do drogiego Tulum na Jukatanie można by dopatrzeć się niższych cen w Gwatemali ale w porównaniu z Chiapas ceny są takie same jak i nie czasem wyższe. Wszyscy też zachwycali się nad piękną, zieloną Gwatemala, okrzykując ją wulkanicznym rajem i w tej kwestii akurat mieli 100% racje. Gwatemala jest piękna!

Miejscem numer jeden, które nas zauroczyło, w którym czuliśmy się świetnie i do którego z chęcią wrócilibyśmy któregoś dnia jest Lagos de Atitlan. Wielkie jezioro ulokowane w kraterze, otoczone zielonymi wzgórzami, kilkoma wulkanami oraz kilkunastoma, rozsianymi dookoła niewielkimi wioskami.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPanajachel to najbardziej rozwinięta i największa wioska, bardziej popularne wśród podróżników są jednak te mniejsze, bardziej urokliwe, jak: San Pedro La Laguna, San Marcos La Laguna, Santiago Atitlan czy Santa Cruz La Laguna. Co ciekawe każda z tych małych wiosek jest inna, ma coś innego do zaoferowania, a co z tym idzie przyciąga inny rodzaj podróżników. Przystępne ceny, bogata baza noclegowa, możliwość wspięcia się na sąsiadujący wulkan San Pedro oraz sielska atmosfera sprowadza backpakerów oraz imprezowiczów do San Pedro. W San Marcos można odpocząć od zgiełku, w ciszy i spokoju oddać się medytacji, czy spróbować jogi. Santa Cruz ma nie wiele do zaoferowania w kwestii zakwaterowania czy innych aktywności ale wioska sama w sobie jest bardzo ładna, najmniej popularna, a związku z tym, najbardziej prawdziwa. Santiago Atitlan jest największy spośród wszystkich czterech, słynie z tradycyjnego stylu życia oraz piątkowego/niedzielnego marketu z lokalnymi wyrobami, nie odwiedziliśmy go jednak osobiście. Pozostałe trzy są nam lepiej znane, zwłaszcza San Pedro bo to właśnie tam spędziliśmy kilka dni, był naszą bazą wypadową do dwóch pozostałych wiosek. O ile Santa Cruz urzekło nas tak po prostu bez powodu, tak San Marcos okrzyknięty miane najpiękniejszej wioski nie wywarł na nas najlepszego wrażenia. Jak dla nas było tak cicho i spokojnie, że aż smętnie i dziwnie, aczkolwiek wiele spotkanych osób było zachwyconych, także może po prostu to nie było miejsce dla nas. A no i ceny, znacząco wyższe niż w San Pedro jakoś nie zachęcały. Na wielki plus jest zdecydowanie piękny widok na okoliczne wulkany. Największą frajdę sprawiła nam jednak sama droga, woda w jeziorze tego dnia była wzburzona więc 15 minutowa przeprawa łódką bardziej przypominała surfowanie niż płynięcie.

DCIM102GOPRO

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAW Santa Cruz byliśmy jedynymi wśród lokalsów i może właśnie dlatego tak nam się tam podobało. Przysiedliśmy na murku, zapomnieliśmy o aparacie i po prostu podglądaliśmy życie codzienne mieszkańców. Wśród grupy nastolatków grających w piłkę dopatrzyliśmy się i nawet naszego polskiego akcentu-koszulki z napisem Lewandowski.
Dlaczego San Pedro spodobał się nam najbardziej? Bo znaleźliśmy tam wszystko co potrzebowaliśmy, tani hostel tuż przy jeziorze, pyszne lokalne jedzenie, możliwość aktywnego spędzenia czasu oraz poznania nowych ludzi. Przyjemny balans pomiędzy turystycznie rozwiniętą wioską a lokalną kulturą.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAKajak można wypożyczyć już za 10 quetzali od osoby za godzinę, nie wielka kwota, a dobra zabawa gwarantowana.

DCIM102GOPROZdecydowaliśmy też wspiąć się o świcie na wulkan San Pedro. Oprócz opłaty za przewodnika z wliczoną opłatą za wejście, w wysokości 150 quetzali od osoby, kosztowało nas to też bardzo dużo energii, godzina 2 w nocy to jednak nie jest nasza ulubiona pora;). Niby tylko niecałe trzy godziny wspinania się, jednak podejścia momentami są stromę wiec idzie złapać zadyszkę, zwłaszcza gdy ma się ze sobą przewodnika, który przerw podczas marszu nie uznaje. Nasz przewodnik to też śmieszna historia, Luis z zawodu rybak, otwarcie oznajmił nam już na początku wyprawy, że bardzo nie lubi tych porannych wycieczek, na szczyt wulkanu prawie biegł, tylko po to by dotrzeć 45 min. przed wschodem słońca i uciąć sobie drzemkę: ” obudźcie mnie o 5:45″ usłyszeliśmy zdyszani. W drodze powrotnej natomiast najwyraźniej zmęczony wlókł się za nami, często w takiej odległości, że nie mogliśmy go nawet dostrzec. Generalnie Luis był pociesznym człowiekiem, ale przewodnikiem raczej żadnym. Sami poradzilibyśmy sobie bez problemu, jednak z racji tego, że nigdzie nie mogliśmy dostać informacji na temat trasy i dodatkowo zdecydowaliśmy się wybrać w nocy nie bardzo mieliśmy wybór i po prostu musieliśmy pójść z przewodnikiem. Sama wspinaczka z czołówkami, przez dżungle w środku nocy to naprawdę fajne doświadczenie, a widok wschodzącego słońca w połączeniu z pięknym krajobrazem Lago de Atitlan to coś cudownego.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

11102887_397600253782887_5247629689156442429_o

DCIM102GOPROA i zapomnieliśmy wspomnieć, że sama droga do Atitlan to już duża frajda, zwłaszcza gdy podróżuje się szalonym chicken busem. Czym jest chicken bus? Popularnym, lokalnym środkiem transportu w Gwatemali w postaci starego amerykańskiego autobusu. Są kolorowe, głośne i zawsze pełne lokalnych mieszkańców. Droga do Atitlan jest bardzo kręta, stroma i poniszczona, kierowcom chiken busów nie przeszkadza to jednak w szybkiej i brawurowej jeździe. Witamy w Gwatemali!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERAPo nocnej wspinaczce na wulkan San Pedro wciąż było nam mało, postanowiliśmy, że zdobędziemy jeden z wulkanów w okolicach Antigua. Anitgua to była stolica Gwatemali, duże miasto, bardzo rozwinięte, z licznymi drogimi klubami, dyskotekami i restauracjami. Zdecydowanie nie miejsce dla nas, zwłaszcza, że ciężko było nam tam znaleźć nasze ukochane uliczne budki z lokalnym jedzeniem. Antigua to jednak ładne miasto, a przede wszystkim dobra baza wypadowa na okoliczne wulkany.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rozochoceni ale wciąż zmęczeni po ostatnich podbojach zdecydowaliśmy się na najłatwiejszą i najkrótszą opcje- wulkan Pacaya. Trekking na Pacaya okazał się łatwiejszy niż myśleliśmy, to tak naprawdę dłuższy spacer. Tym razem jednak przewodnik był prawdziwym przewodnikiem i nie narzekał, że musi z nami iść, a dodatkowo ludzie w grupie okazali się bardzo sympatyczni więc czas minął naprawdę przyjemnie. Widoczność niestety nie była najlepsza, dopiero na sam koniec chmury zdecydowały się ustąpić i mogliśmy zobaczyć wulkan w całej odsłonie. Dodatkową atrakcją były marshmallow prosto z lawy. A wszystko to za 75 quetzali za przewodnika plus 50 quetzali za wejście.

DCIM102GOPRO

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERADla bardziej ambitnych polecamy opcję dwu dniowego trekingu na wulkan Acetenango, z którego rozciąga się piękny widok na aktywny obecnie wulkan Fuego. Nam siły nie pozwoliły na takie wyzwanie ale przyznajemy, że po zobaczeniu zdjęć kolegi ze szczytu Acetenango żałowaliśmy, że nie podjęliśmy się dwu dniowej wspinaczki. Nic jednak straconego, przed nami wciąż Nikaragua, a tam wulkanów też mają pod dostatkiem:).

Z Antigua uciekliśmy czym prędzej bo drogo i tłoczno, w kierunku Semuc Champey ale to miejsce i historia drogi do tego miejsca warta jest osobnej notki. Ciąg dalszy nastąpi:)

Comments ( 5 )
  1. Kinga
    10 lipca 2015 at 09:45
    Reply

    PRzepiękne zdjęcia! tO WIELKIE jezioro kojarzę z gwatemalskich pocztówek 🙂 wszystkie miasteczka wydają się być bardzo klimatyczne, a chicken bus zabawny. choć podróż z nim po tych drogach pewnie momentami zabawna być nie musiała 😉
    kajak – dobre rozwiązanie, bo za niewielką cenę można w spokoju pooglądać przyrodę i widoki widzę też były dobre z tego poziomu.
    pozdrawiam serdecznie i czekam na dalsze relacje 🙂
    kinga z bloga https://kingway007.blogspot.com

    • pozytywnyskok
      pozytywnyskok
      17 lipca 2015 at 04:39
      Reply

      Dzięki wielkie!:) Jezioro Atitlan jest chyba najbardziej popularną destynacją w Gwatemali, ale jak najbardziej zasłużenie! Chicken busy to osobna historia co tam się wyprawia:)
      Pozdrawiamy!:)

  2. Kinga
    10 lipca 2015 at 10:28
    Reply

    Mega widoki! trekking w takich miejsach to sama przyjemnosc <3

    • pozytywnyskok
      pozytywnyskok
      17 lipca 2015 at 04:31
      Reply

      Zgadza się!:)

  3. Cheap Nike Air Max
    19 listopada 2015 at 06:16
    Reply

    Hi, just wanted to tell you, I enjoyed this post. It was inspiring.Keep on posting!

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .