Chwila relaksu na Koh Phi Phi

Chwila relaksu na Koh Phi Phi

Lot liniami AirAsia relacji Chiang Mai- Phuket trwał niecałe 2 godziny i kosztował nas 234zł/os. Co w porównaniu do autobusu (180zł i około 24h!), okazało się idealnym rozwiązaniem. Niestety, ale mając zaledwie 2 tygodnie na tak rozległy kraj, czas staje złotem. Na Phuket wylądowaliśmy o 1:30 w nocy i oczywiście nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu, więc dobrą godzinę spędziliśmy na błąkaniu się w celu znalezienia miejsca gdzie tej nocy możemy zregenerować siły. Po drodze trafiliśmy na najsłynniejszą ulicę w dzielnicy Patong. Bangla, bo o niej mowa to kwintesencja seksturystyki. Bary z tańczącymi striptizerkami, głośna muzyka, morze alkoholu, turyści szukający przygody z tajskimi dziewczynami a więc wszystko to, czego głodny uciech turysta na pewno tutaj znajdzie. To na pewno nie było najlepsze miejsce na znalezienie noclegu (przynajmniej takiego jakiego my szukaliśmy). Zmęczeni trafiamy do rosyjskiego hostelu kilka przecznic dalej gdzie udaje nam się wynegocjować całkiem przystępną cenę.

Rano decydujemy się opuścić słynny Phuket i trafiamy na łódź, która zabiera nas prosto na Koh Phi Phi. Mekka backpakerów. Mnóstwo barów, salonów tatuażu, hosteli i imprez na plaży. Wieczorem trafiamy właśnie na jedną z nich, gdzie grupa młodych Tajów przedstawia swój fire show. To co potrafią zrobić z ogniem, wprawia wszystkich w podziw. Stoimy z Eweliną dobre 2 godziny z szeroko otwartymi oczami sącząc słynny kubełek z koktajlem z truskawek i tutejszym trunkiem. Impreza rozkręca się na dobre. Panuje na prawdę dobra atmosfera, choć później ciężko już ocenić czy na to nie miał wpływu kolejny kubełek tym razem bananowy…
DSCF7355
DSCF7366Kolejny dzień mamy intensywny, chcemy zobaczyć oczywiście słynną plażę z filmu „Niebiańska plaża” oraz inne atrakcje, które oferuje nam okolica Phi Phi. Tym sposobem odwiedzamy okoliczną wyspę bambusową gdzie drzewo podmyte przez morze omal nie spada na nasze głowy, wyspę małp oraz jaskinię wikingów. Po kilku godzinach docieramy do plaży, która faktycznie ma wiele wspólnego z tytułem kręconego tutaj filmu. Mimo, że przybywa tu wielu turystów, ciekawie jest być w miejscu, które wcześniej widziało się na dużym ekranie.
Wieczorem jeszcze raz udajemy się na pokaz ogni wraz z poznaną parą z Holandii. No cóż, znów daliśmy się skusić na te przepyszne zdradzieckie kubełki… Poranek będzie ciężki, tym bardziej że wcześniej rano wyruszamy dalej, aby po typowo wakacyjnym relaksie na Phi Phi tym razem ponownie aktywnie spędzić czas.
Koh Phi Phi, mimo, że jedno z najpopularniejszych miejsc na turystycznej mapie Tajlandii, przepełnione turystami, drogie i stosunkowo niezbyt miłymi tutejszymi tubylcami, uważam za jedno z ciekawszych i wartych odwiedzenia miejsc.
DSCF7292
DSCF7281
Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .