Bangkok podejście drugie i ostatnie

Tak jak obiecywaliśmy wróciliśmy do Bangkoku. Czternastogodzinna podróż w autobusie dała nam w kość. Zostajemy wyrzuceni o piątej nad ranem gdzieś w okolicach Khao San Road, atakuje nas cała chmara taksówkarzy i kierowców tuk-tuków. Ratunku! Ciężko im wytłumaczyć, że nie jesteśmy zainteresowani ich usługami, podchodzą do nas jeden za drugim i nachalnie oferują transport. Przebijamy się przez tłum i ruszamy w poszukiwaniach noclegu.Jak zwykle nic nie zarezerwowaliśmy więc mamy małe obawy czy o tej porze uda nam się coś znaleźć. Okazuje się, jednak , że Bangkok o tej porze, tętni życiem, zwłaszcza w okolicznych barach. Miłym zaskoczeniem jest, iż w ...

Wspinaczka w Tonsai

Usiłując pokonać nie małych rozmiarów górkę i pocąc się przy tym niezmiernie , klęłam w duchu. Dlaczego my nigdy nie potrafimy usiąść spokojnie na tyłku?! Przecież obiecaliśmy sobie, będąc na Bali, że w Tajlandii stawiamy na relaks i odpoczynek, spędzimy co najmniej kilka dni na tak zwanym „nic nie robieniu”, wylegując się gdzieś na plaży pod palmą. Nadrobimy zaległości w spaniu i pozałatwiamy parę przyziemnych spraw, takich jak chociażby odświeżenie naszych CV i skonstruowanie listu motywacyjnego ( tak, wszystko co dobre szybko się kończy i musimy niebawem zacząć ogarniać się od nowa)I co? Plan był dobry ale nie bardzo wszedł ...

Chwila relaksu na Koh Phi Phi

Lot liniami AirAsia relacji Chiang Mai- Phuket trwał niecałe 2 godziny i kosztował nas 234zł/os. Co w porównaniu do autobusu (180zł i około 24h!), okazało się idealnym rozwiązaniem. Niestety, ale mając zaledwie 2 tygodnie na tak rozległy kraj, czas staje złotem. Na Phuket wylądowaliśmy o 1:30 w nocy i oczywiście nie mieliśmy zarezerwowanego noclegu, więc dobrą godzinę spędziliśmy na błąkaniu się w celu znalezienia miejsca gdzie tej nocy możemy zregenerować siły. Po drodze trafiliśmy na najsłynniejszą ulicę w dzielnicy Patong. Bangla, bo o niej mowa to kwintesencja seksturystyki. Bary z tańczącymi striptizerkami, głośna muzyka, morze alkoholu, turyści szukający przygody z ...

Róża Północy- Chiang Mai

Tajlandia to nie tylko Phuket czy Bangkok ale też Chiang Mai na Północy kraju, zwany również Różą Północy. Nie bez powodu. Chiang Mai to zielony raj, miejsce wypadowe do okolicznych górskich wiosek.Zdecydowanie polecane dla osób chcących aktywnie spędzić czas. Na prawdę jest w czym wybierać, rafting, kajaki, wspinaczka oraz kilka rodzajów trekingu, zaczynając od jedno dniowego po aż siedem dniowy. Z Bangkoku są trzy możliwości dostania się do Chiang Mai. Opcja pierwsza -autobusem,najtaniej ale też najdłużej, opcja druga-pociągiem,14 godzin do wyboru są miejsca siedzące w cenie 44 zł oraz kuszetki w cenie 80 zł i opcja trzecia -samolotem, czas trwania ...

Po niespełna pięciogodzinnym locie dotarliśmy do Bangkoku. Po doświadczeniach z taksówkarzem na Indonezyjskiej wyspie jesteśmy czujni i uważni, chcemy uniknąć "powtórki z rozrywki". Udajemy się do taxi serwis, tym razem chcemy skorzystać z profesjonalnych usług przewozowych, jednak okazuje się, że za przewóz z lotniska do centrum liczą sobie aż 800 bathów, to zdecydowanie za dużo cena powinna oscylować między 15-20zł.Ruszamy dalej. Przy wyjściu cały sznur taksówek, wszystkie takie same, no cóż, ruszamy do pierwszej lepszej, pakujemy bagaże i prosimy o włączenie taxometru. My to jednak mamy wyjątkowe szczęście do panów z tej profesji. W połowie trasy, nasz miły kierowca, który ...