„Bum, bum!”

„Bum, bum!”

Gospodarz informuje nas, że bus już na nas czeka. Podekscytowani wsiadamy i wraz z nieliczną grupą ruszamy w stronę rzeki White water. Już dawno mieliśmy w planach spróbować raftingu, więc czemu nie zrobić tego na Bali? Cena z ulotki oczywiście była zaporowa (88$) ale po otrzymaniu „ceny tylko dla nas“ 30$ wraz z transportem i lunchem przekonała nas aby to właśnie tutaj zmierzyć się z rwącą rzeką. Po dotarciu na miejsce witają nas uśmiechnięci i pozytywnie zakręceni Balijczycy oferując napoje i przekąski. Ali, który jest naszym instruktorem przedstawia krótką instrukcję która w skrócie wygląda:
-jak powiem wiosłować- wiosłujcie.
-jak powiem stop- przestańcie wiosłować.
-jak powiem skaczemy- skaczcie.
-jak powiem bum-bum- trzymajcie się mocno.
-gotowi? To ruszamy!
Łapiemy za kaski, wiosła i wraz z miłą parą z Koreii wskakujemy do pontonu na spotkanie z balijską naturą. Już po kilku minutach rzeka zaczyna nabierać tempa, Ali krzyczy „bum bum!“ i uderzamy o wystający głaz, obraca nas, „wiosłować!“ wiosłujemy co sił w rękach, „bum bum!“ …i zawieszamy się na kolejnym głazie. „skaczcie!“ skaczemy aby nasz ponton ruszył dalej. Czasu nie wiele nawet aby w między czasie zrobić zdjęcie. Na ogonie siedzi nam kolejny ponton, a przecież nie możemy dać się wyprzedzić. Rzeka poniewiera nami przez kolejne 10 kilometrów. Przerwa. Łyk wody i ruszamy dalej. Przed nami zjazd z małej kaskady. Kładziemy się, łapiemy mocno za liny i łoooo …bum! To było zdecydowanie najprzyjemniejsze „bum-bum“! Ostatni odcinek jest już spokojniejszy, to dobrze. Sił już zostało niewiele. Po prawie 2-ch godzinach przybijamy do końcowej przystani, aby zjeść lunch. Rafting, przynajmniej ten na rzece na pewno nie zapisałbym do listy sportów ekstremalnych, ale była to świetna zabawa!
DCIM100GOPRO

Po aktywnym poranku jedziemy zobaczyć „Monkey Forest“ miejsce gdzie można zobaczyć więcej małp wolno żyjących niż turystów (choć ciężko to sobie wyobrazić w rejonie Ubudu).Makaki są wszędzie. Skaczą wkoło, kradną okulary przeciw słoneczne ( o czym przekonała się Ewelina:)) iskają się i czekają na łatwe pożywienie przyniesione przez turystów.

DSCF6459

Jeden z licznych przedstawicieli Makaków 🙂

DSCF6636

Kontrola jakości skradzionych okularów Eweliny 😉

 

Przed wieczorem udaje nam się jeszcze zobaczyć świątynie Goa Gajah, gdzie decydujemy się na pomoc tutejszego przewodnika, aby lepiej poznać tutejszą kulturę. Bali jest jedyną hinduistyczną wyspą w Indonezji, cała reszta to islam i niewielki odsetek chrześcijaństwa. Świątynie są tutaj na każdym kroku, przy miejscach pracy, domach i szkołach, a wszystko po to aby chronić mieszkańców. Mieszkańcy jako wyznawcy hinduizmu, żyją w zgodzie zarówno z dobrymi jak i złymi bogami. Codziennie ofiarują im dary w postaci dekoracji z kwiatów, kadzidełkiem a czasem i też z dodatkiem cukierka czy banana, z tą różnicą, że dla złych bogów są ofiarowane na ziemi(dla pokreślenia większego szacunku dla dobrych bogów).

DSCF6559

DSCF6513

Podarunek dla bogów.

Czas w Indonezji mamy wyjątkowo ograniczony a miejsc do poznania- niezliczona. Nie damy rady wszystkiego zobaczyć i doświadczyć, jednak to był dobry dzień aby przybliżyć się do poznania tej jakże pięknej wyspy.

Leave a reply
Captcha Click on image to update the captcha .