Żyj pełnią życia według własnej definicji, spełniaj się i czerp radość z każdego dnia swojego życia!

Byle do piątku, byle do wakacji, byle byle do końca roku - brzmi znajomo?Tak często żyjemy „byle do” że czasem łatwo się w tym zatracić i żyć byle jak. Sama wciąż czasem łapię się na tym „byle do” aczkolwiek od jakiegoś czasu staram się, aby w moim życiu było jak najmniej bylejakości.Bo przecież żyje się raz i warto te nasze życie przeżyć jak najlepiej! „Carpe diem” nie ma chyba bardziej opatrzonego i popularnego cytatu, można go zobaczyć wszędzie, pod każdą postacią, zaczynając od tytułów piosenek, przez nazwy kawiarni, firm aż po wielkie tatuaże na rękach, nogach i Bóg wie jeszcze gdzie(w sumie ...

12 miesięcy fantastycznej przygody na emigracji -czyli rok 2014.

Tylko w tym roku: -świętowaliśmy Sylwestra przy słynnych fajerwerkach w Sydney -skoczyliśmy z ponad 4000 metrów ze spadochronem -podziwialiśmy wschód i zachód przy najsłynniejszej skale świata -Uluru -pływaliśmy w wodach morza Koralowego, podziwiając podwodny świat i rafę koralową -opalaliśmy się na jednej z najpiękniejszych plaż na świecie w Whitsundays -przejechaliśmy hippie vanem 10 000 tysięcy kilometrów po australijskim out backu -tuliliśmy koale, karmiliśmy kangury, widzieliśmy pięciometrowe krokodyle -uczyliśmy się serfować -objechaliśmy Indonezyjską wyspę - Bali na skuterze -uciekaliśmy przed balijską policją -pływaliśmy z żółwiami na wyspie Gili -jedliśmy najlepsze przysmaki indonezyjskich i tajlandzkich straganów -sfotografowaliśmy pola ryżowe na Bali -odwiedziliśmy hinduistyczne świątynie -przeżyliśmy rafting na Bali i trekking w Tajskiej dżungli -widzieliśmy wybuchający wulkan na Islandii -ponownie ...

Hmmm..od czego by tu zacząć? Najlepiej byłoby od początku a początkiem tej historii jest rok 2012, kiedy to zachciało nam się zasmakować życia tak zwanego włóczęgi;). Zaczęliśmy od Islandii- krainy lodu, wiatru i przepięknych krajobrazu, następnym krokiem była Australia- kraj kangurów,wiecznych upałów i bajkowych plaż, kolejna emigracja zaprowadziła nas do Anglii-deszczowej, szarej, burej i ponurej wyspy gdzie obecnie przebywa druga połowa naszych rodaków. Teoretycznie na skoku w Anglii miało się w tym roku skończyć ale w praktyce wylądowaliśmy w Norwegii. Ostatnie dwa miesiące w Anglii, przepełnione były pracą, pracą i jeszcze raz pracą. W końcu ostatni raz prawdziwą pracą ...